piątek, 13 września 2013

Dobrze zorganizowana lodówka i zamrażarka

Czy ta lodówka coś Wam przypomina? Mnie - moją własną, sprzed czasów uorganizowanych ;)
A wiecie, co wtedy było największym problemem? To, że wiecznie coś mi się przeterminowywało, coś pleśniało, coś psuło lub wysychało, zapchane Bóg wie gdzie.
Organizacja nie była dziełem chwili, to fakt. Ale myślę, że było warto.
Po pierwsze - wyciągnęłam wszystko z lodówki i porządnie ją wymyłam wodą z octem i sodą oczyszczoną. Taka mieszanka ładnie usuwa tłuszcz, osad z wody i przede wszystkim brzydkie zapachy.
Półki, wymyte i wytarte do sucha włożyłam z powrotem, po czym nakryłam je matami stołowymi, które można łatwo wyjąć i wymyć.
Można kupić specjalne maty, można wykorzystać podkładki pod talerze lub zwykłą ceratę stołową.
Po drugie - warto zaopatrzyć się w plastikowe koszyki róznej wielkości. Te z tworzyw naturalnych nie nadają się do lodówki ze względów higienicznych.
W mojej lodówce dwa z nich odgrywają najważniejszą rolę.
Pierwszy to kosz na zapasy nabiałowe. Trzymam w nim nieodpieczętowane opakowania jogurtów, serów, śmietany i tak dalej, ale też paczkowaną wędlinę i generalnie to wszystko, co jest bezpieczne w przechowywaniu. Po sobotnich zakupach sprawdzam przy ich chowaniu, jakie produkty trzeba zjeść i przesuwam je na przód koszyka.
A gdy dziecko przychodzi do lodówki po "jakiś-ale-nie-wiem-jaki jogurt", mogę wyciągnąć cały koszyk zamiast pozwolić na trzymanie otwartych drzwi tak długo, aż agregat zacznie całą mocą ratować chłód ;)
Drugi koszyk to koszyk śniadaniowy. Zawiera pudełko z masłem/margaryną, rozpakowane lub plasterkowane sery i wędliny i inne bieżące produkty. Koszyczek wyciągamy na stół i robimy sobie kanapki.
Poza tym jest też miska z warzywami kanapkowymi, przeznaczonymi do szybkiego zjedzenia. Te, które mogą poleżeć, znajdują się w dolnych szufladach lodówki. Wstawiłam do środka pojemniki plastikowe po warzywach z Biedronki, dzięki czemu warzywa nie mieszają się ze sobą, pojemniki łatwo jest wyjąć i umyć, a szuflady mniej się brudzą.
Jajka trzymam w oryginalnych wytłaczankach, ponieważ ułatwia to pilnowanie daty ważności. Dzięki temu cała półka z pokrywą na drzwiach lodówki może być przeznaczona na twarde sery czy inne produkty których  lepiej nie zapchać gdzieś z tyłu ;)

Druga część lodówki to zamrażarka.
Nadal zastanawiam się, jak efektywnie zrobić przegródki w jej szufladach, bo nie widziałam takich cudów w sprzedaży, a czasem by się przydały.
Tak czy owak jeśli idzie o zamrażarkę, to zasady są dość zwięzłe:
- Wszystko musi być szczelnie zamknięte. Znacie produkty liofilizowane? Zamrażarka też to robi naszym zapasom, tylko na mniejszą i nieco niszczycielską skalę. Chrońmy więc produkty przed wysychaniem i zaglądajmy do opakowań. Jeśli na jedzeniu widać ślady obsuszenia, zużyjmy daną rzecz, usuwając uszkodzone fragmenty.
- Każdy rodzaj produktu: mięso, warzywa, potrawy - ma swój własny czas przydatności do spożycia. Fajnym pomysłem jest naklejanie dat włożenia do zamrażarki na opakowaniach żywności.
- Warto jest mieć spis rzeczy znajdujących się w zamrażarce - na kartce na drzwiach lodówki, w domowym kalendarzu, arkuszu kalkulacyjnym czy apce w smartfonie i aktualizować go na bieżąco. Spis pozwoli uniknąć wyrzucania produktów, ale też zaplanować menu, zaoszczędzić pieniądze w chwilach podkreskowych i zachować dobrą organizację.
- Osobiście nie przejmuję się zbytnio zaleceniami, by w górnej szufladzie przechowywać, a w dolnej zamrażać, lub odwrotnie. Moja zamrażarka jest na tyle mała, by nie miało to znaczenia. Podejrzewam jednak, że może okazać się przydatne i ułatwiające życie w przypadku dużych zamrażarek.
- Kiedy mrożę owoce, pierogi lub inne produkty, w przypadku których fajnie mieć je w osobnych elementach, a nie w postaci zbitej bryły, wysypuję lub układam je na tackach styropianowych, wkładam do worków foliowych i mrożę na płasko. Kiedy zamarzną - mogę zsypać je jednym ruchem i wyjąć tacki, a potem łatwo jest odgrzać 4 pierogi lub usmażyć 1 schabowego ;)

Zawsze mam w zamrażarce pojemniki po lodach, pełne siekanego koperku i pietruszki. Zioła innego rodzaju, te pełne olejków eterycznych, zamrażam w foremce do lodu, ale używając oliwy, nie wody. A teraz planuję kupienie większej ilości warzyw "do zupy", pokrojenie ich i oczyszczenie i zamrożenie w porcjach na jeden garnek. Często bowiem zapominam kupić włoszczyznę, zdarza się też, że seler, zanim go zużyję, mięknie i zaczyna pleśnieć. A tak - będę miała gotowce do wrzucenia do garnka.
No i jak? Macie zorganizowaną lodówkę? A może już czas się zmierzyć z jej głębią?

Miłego organizowania!

3 komentarze:

  1. Az tak zaplanowanej lodówki nie mam, bo kupuję tylko na tydzień, czyli dość szybko wszystko znika. Za to wędliny i sery mam w osobnych pudełkach, żeby nie wysychały i nie mieszały zapachów. Resztki obiadów też przechowuję w pudełkach.
    Zapisywanie terminów przechowywania w telefonie uważam już za małe przegięcie. Przede wszystkim za dużo czasu traciłabym na zapisywaniu pewnych rzeczy. Lepszym rozwiązaniem jest przejrzenie lodówki i zamrażalki przed zakupami, by nie kupować tego co już mamy i nie przechowywać produktów zbyt długo. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomysł z ziołami i dodatkami do zup przedni. Znałam inny, bez oliwy, ale ten jest zdecydowanie lepszy :)

    OdpowiedzUsuń