wtorek, 17 września 2013

Gościnnie: Mary Organizes - czego nie robić, aby dzieci sprzątały

Dzisiaj post gościnny. Poprosiłam Mary, prowadzącą blog Mary Organizes, o pozwolenie na tłumaczenie jej postu i je otrzymałam. 
Mary jest zawodową organizatorką, a także mamą czworga dzieci - za wszystko to podziwiam ją bardzo :)
Jej post, powiązany z cyklem Odgruzuj swój dom w 91 dni, dotyczy tego wszystkiego, co wiąże się z porządkiem w dziecięcych pokojach i poza nimi. Jak często musicie zapędzać dzieci do sprzątania? A może robią to same z siebie?

A jak często to my grzeszymy, a wymagamy cnót od naszych latorośli?


Oddajmy głos Mary:

Czasami w niektórych rodzinach pojawiają się schematy działania, które mogą boleśnie zranić wrażliwość dzieci. Od lat widuję dzieciaki, które czują się niepotrzebne i wyobcowane tylko dlatego, że nie umieją utrzymać porządku w swoich pokojach. Zwykle takie sytuacje są bardziej złożone i mają wiele warstw, a ja nie staram sie udowodnić, że znam wszystkie indywidualne okoliczności, ale wiem to i owo na temat porządków i organizacji w wykonaniu dzieci.
Kiedyś wkroczyłam do domu, zasłanego wielomiesięcznym bałaganem, który panoszył się wszędzie. Gospodyni oprowadzała mnie po swoich włościach, a kiedy doszłyśmy do pokoi jej dzieci, powiedziała coś w stylu "____ miał posprzątać, ale zmuszenie go do tego przypomina wyrywanie zębów bez znieczulenia." Dziecko poczuło się zawstydzone, a rodzic w ogóle sobie nie zdawał z tego sprawy.
Poczułam wtedy, że moim powołaniem jest stawanie w obronie dzieci, jeśli idzie o porządek w ich pokojach. Poniżej znajduje się moja opinia na ten temat.

Przestań mówić dzieciom, żeby posprzątały w swoich pokojach, jeżeli...
 
   Cały dom tonie w chaosie. Mówiąc wprost: jeśli od wieków twoje mieszkanie jest ostoją bałaganu, twoje dzieci nie dostąpiły przywileju ujrzenia, jak zamienia się on w porządek - i to systematycznie. Kiedy czujesz napięcie związane z własnym bałaganem, przerzucasz odpowiedzialność na dzieci, a przecież nie po ich stronie leży wina.

   Dzieci nie są nauczone, jak [podkreślenie tłumaczki] sprzątać. Większość dzieci nie rodzi się z naturalną umiejętnością utrzymywania porządku w swoim otoczeniu. Czasem wypracowanie jej wymaga całych lat nauki. Możesz obdarzyć je umiejętnością odpowiedzialnego zachowania w ich własnej przestrzeni - a dar ten służyć im będzie przez całe życie. A jeśli wysyłasz je do sprzątania bez odpowiedniego przygotowania, skazujesz je na porażkę.

   Zostawiasz masę rzeczy nienależących do nich w ich pokojach - a dzieci nie wiedzą, co zrobić z tymi gratami. W zasadzie oczywistość - ale nie dla każdego. Oczekiwanie, żeby dzieci sprzątały TWÓJ bałagan, jest chore.


   Usiłujesz upchnąć w ich pokojach zbyt wiele naraz. Musisz regularnie redukować zawartość pokoi razem z dziećmi, żeby nauczyły się, że przedmioty pojawiają się i odchodzą - i by przyswoiły to jako naturalną kolej rzeczy.

   Ich pokoje pozbawione są odpowiedniego systemu przechowywania, czyli po prostu rzeczy nie mają swoich stałych miejsc. Nie chodzi o jakieś skomplikowane i drogie meble czy pojemniki, wystarczą półki, szuflady i koszyki. Chodzi po prostu o to, by każdy przedmiot miał swoje mieszkanie!

   Spróbuj spojrzeć na pokoje dzieci z ich punktu widzenia.

   Mniej to więcej. Jest to istotne zwłaszcza w przypadku dzieci z jakimikolwiek zaburzeniami koncentracji. W ich przypadku zmaganie się z przeładowaną przestrzenią jest jeszcze trudniejsze.

   Oświadczenie: DZIECI POWINNY SPRZĄTAĆ SWOJE POKOJE. Jeśli tylko są odpowiednio nauczone, a odpowiedzialność za ich przestrzeń jest stosowna do ich możliwości.

   A tak z życia - jedną z moich ulubionych letnich zabaw jest :Dzieciaki, posprzątajcie swoje pokoje!" Wołam tak, gdy potrzebuję chwili dla siebie, ponieważ wiem, że dzieci i tak porzucą sprzątanie, ale zaczną się pięknie ze sobą bawić. Czasem bywa i tak ;)

Od tłumaczki i administratorki:
Moje własne doświadczenia pokazują, że sprzątanie pokoju dziecka całą rodziną może być świetnym sposobem na przyjemne (!!!) spędzenie deszczowej soboty - a w każdym razie jej części. Osobiście uważam, że to bardzo relacjotwórcze :)


1 komentarz:

  1. Od małego uczyłam sprzątania zabawek do pudełek... Zawsze wszystko mam w pudełkach... Od zawsze mam porządek w domu, wszystko ma swoje miejsce... Dzieci uczyłam porządku w ich pokoju półtora roku sprzątając razem z nimi. Jak wyjeżdżają na ferie lub wakacje robię przegląd pokoju i wywalam mnóstwo niepotrzebnych i zepsutych rzeczy.... A mimo to gdy w sobotę zarządzam jak co tydzień sprzątanie domu, a dzieciom swojego pokoju to pytają czemu?!
    Ręce mi opadają jak widzę ten pokój... Ale czasownika sprzątać używam raz w tyg. W sobotę, w dni powszednie wymagam by tylko ogarnąc podłogę... To robię dla siebie, żeby nie zwariować.... Bo najwyraźniej oczekiwanie porządku w pokoju dwóch sióstr jest nierealne....mają też na tablicy korkowej listę co należy zrobić w ramach sprzątania... I mimo wszystko nie uważam że odniosłam sukces...

    OdpowiedzUsuń